Pióra nastroszone
Droga Emilii, wczoraj przywieźli węgiel na opał
i jest już cieplej. Za oknem mamy późny listopad,
więc nic dziwnego, że marzną stopy, drętwieją
koniuszki palców, gdy wychodzę na zewnątrz.
W sadzie opuszczone gniazda szpaków.
Samotnie jem śniadanie, dużo przy tym czytam.
Otrzepuję pióra z kurzu.
Nazbierało się tego przez lata.
Kiedyś, każdym z nich, napiszę do ciebie oddzielny list.
Opowiem, jak trudno tu żyć w pojedynkę.
  • Autor notki: Bożena Kaczorowska
  • 20 stycznia 2012, 14:31:38
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się