ukruszony
anioły to przeżytek. służą już tylko
do noworocznych dekoracji sklepów.
zabierasz jednego ze sobą życząc
ekspedientce- wesołych świąt.
namaszczasz go
dobrym słowem, celebrując
głębią atramentu.
i co?
kiedy jesteś pewna że wyposażyłaś
go na tyle szczodrze, by posiadł moc
przydatną dolinom i bezkresnym
połaciom lasów, wysyłasz go w świat
aby szukał dla siebie szczęśliwej choinki.
zapewne dotarł na miejsce
wagonem pocztowym o zmierzchu,
może leżał za długo w chłodnej poczekalni.
w skrzydłach trzymał ciepło, ale anioły to przeżytek,
to nie posłaniec, ani znicz olimpijski
od którego bierze się płomień
na dłużej,
niż
trwają
same igrzyska.
Komentarze (3)
-
- Bożena Barda
- 02 stycznia 2012, 16:14:03
Przyciągnął mnie tytuł, tekst nie rozczarował. Mam jednak drobne uwagi. Dwie.
Jedna do wersyfikacji, sprawia wrażenie przypadkowego wciśnięcia enterów, pewnie się mylę, ale kolejne czytania jakby mnie utwierdzają w przypadkowości.
Druga, bo czuję, że jeszcze można odrobinę pokombinować z treścią z korzyścią dla tekstu.
No ale pomarudzić zawsze można ;)
Pozdrowienia
-
- Bożena Kaczorowska
- 02 stycznia 2012, 16:16:45
Zapis jest celowy, entery nieprzypadkowe.
A marudzić zawsze można ;) to fakt :)
Ja często marudzę :)
Pozdrawiam. -
- Bożena Barda
- 02 stycznia 2012, 16:21:31
Hmm, ja tej celowości nie dostrzegam, mea culpa ;)